Karty do wróżenia i twórczość Luisa Royo.

Wpis ten powstał z okazji kupienia nowej talii. Kurier przywiózł mi „Dark Tarot”. Mam po prostu słabość do rysunków Luisa Royo, a jego wcześniejszą talię „Labyrinth” traktuję jak skarb. Mam nawet dwa egzemplarze tej talii – jeden w swoim mieszkaniu, a drugi w domu rodzinnym w innej części Polski.

Ten przydługi post opisuje wszystkie talie sygnowane jego nazwiskiem – trzy Taroty i jeden I-Ching. Zawiera też trochę moich przydługawych dygresji – trochę jak u cioci na imieninach, gdzie pijany wujek nie do końca się na czymś zna, ale zaczyna wtrącać swoje trzy grosze w całkiem poważne rozmowy.  A, i od razu Wam dam najlepszą część, czyli miejsca, gdzie możecie pooglądać skany omawianych kart:

Black Tarot
Dark Tarot
Labyrinth Tarot
Dead Moon I-Ching
Malefic Time Tarot

Luis Royo – notka biograficzna

Royo urodził się w 1954 roku w Hiszpanii. Znany jest przede wszystkich z rysowania ekhem… dobrze ukształtowanych kobiet. Jego rysunki są utrzymane głównie w klimacie dark fantasy, często pokazuje na nich także zmechanizowane formy życia i erotykę. Swoje prace publikuje w ogromnej ilości albumów, czasopismach i całej masie innych mediów jak książki, okładki płyt muzycznych, gry komputerowe i oczywiście interesującego nas Tarota.

Studiował rysunek techniczny, malarstwo i projektowanie wnętrz w Głównej Szkole Przemysłowej oraz w Szkole Sztuki Stosowanej w Saragossie. Karierę zaczynał od projektowania mebli. Pod koniec lat 70. XX wieku zainteresował się branżą komiksową dzięki twórczości takich artystów jak Enki Bilal i Moebius, a w 1979 roku zajął się sztuką na pełen etat.

Od tamtego czasu jego kariera pędziła naprzód. Podpisywał współpracę z coraz to nowszymi, znanymi wydawcami. Jego prace zaczęto publikować poza granicami kraju i zyskiwał coraz większą popularność. Pracował między innymi w USA, Anglii i Szwecji, tworząc na zamówienie okładki do książek. Stworzył okładki m.in. dla „Conana” Roberta E. Howarda, „Imperium robotów” Isaaca Asimova czy „2010: Odyseja kosmiczna” Arthura C. Clarke’a.

W 1992 roku ukazał się pierwszy album Luisa Royo „Women” i od razu zyskał status albumu kultowego. Album wydany został we Francji i Niemczech – gdzie cieszył się ogromną popularnością.

W 1994 roku powstał album „Malefic” – wydany także we Francji i Włoszech. Zaprezentowano w nim prace w klimacie fantasy, jedne z najmroczniejszych spośród jego kreacji. Po raz pierwszy pokazano szkice koncepcyjne każdej pracy i dodano opisy do każdej ilustracji – te dodawane opisy z czasem zaczną tworzyć integralną część albumów Royo.

Jedna z ilustracji z Malefic z 1994 roku. Wykorzystana była w talii Black Tarot z 1998 roku do zilustrowania karty Śmierci.

Właściwie od tej pory Luis Royo staje się jednym z najbardziej rozpoznawalnych ilustratorów na świecie. Szokujący, pełen seksu i przemocy album „Prohibited Book” z 1999 roku sprawił, że zrobiło się o nim głośno na całym świecie.

Z czasem rysownik zaczął eksplorować temat science fiction, apokaliptycznych światów oraz mit o Pięknej i Bestii, przewijający się w wielu jego pracach. Niestety te jego pomysły spotkały się z liczną krytyką za wyuzdaną treść. 

Luis Royo piękna i bestia

Jeden z rysunków nawiązujący do „Pięknej i Bestii”. Wbrew pozorom jest to nie jest wcale najostrzejsza praca… Inne są zdecydowanie tylko dla dorosłych.

W 2006 roku, do którego dołączył jego syn, Romulo Royo, Luis udał się do Moskwy, aby wykonać zamówienie na namalowanie fresku na kopulastym suficie. Połączył na nim klasyczne motywy malarskie ze swoim stylem i erotyką. Proces i wynik tej naprawdę imponującej pracy został opublikowany w albumie „Dome”.

Luis royo malujący kopułę w Moskwie

Royo podczas prac nad kopułą w Moskwie.

W 2009 roku Luis zaczyna prace nad „Dead Moon”, pełnym orientalnych motywów. Powstały dwie książki, „Dead Moon” i „Dead Moon: Epilogue”, które opowiadają historię miłosną. Zaprojektowano również talię do I-Ching przy użyciu ilustracji z Dead Moon. Oryginalne obrazy były wystawiane w Salón del Manga de Barcelona, ExpoManga i sklepie Fnac.

Jedna ze znanych ilustracji do Dead Moon

Jedna z bardziej znanych ilustracji z Dead Moon.

W 2011 r. Luis i Romulo Royo wspólnie rozpoczęli potężny projekt multimedialny „Malefic Time”, który obejmował powieści ilustrowane, grę fabularną, kalendarze i inne spin-offy. Na bazie tego projektu powstała jedna z talii Tarota. Warto mieć na uwadze, że to nie jest to samo co „Malefic” z 1994 roku.

Luz z Malefic: Apocalypse

Postać Luz z projektu Malefic Time.

Royo współpracował z George’em R. R. Martinem w 2014 roku przy produkcji ilustracji do powieści dla dzieci Martina pt. „Lodowy smok” (niezwiązaną z „Grą o Tron” z której Martin jest znany). Oczywiście w tym przypadku nie ma mowy o roznegliżowanych paniach, rysunki są jak najbardziej dostosowane do młodocianego odbiorcy.

Ilustracja do lodowego smoka George'a Martina

Ilustracja do „Lodowego Smoka”.

Black Tarot oraz Dark Tarot

W 1998 roku wydawnictwo Fournier nawiązuje współpracę z Royo i wydaje pierwszą talię z kartami do wróżenia w jego karierze, „Black Tarot”. Nie jest to jakaś szczególnie wartościowa talia pod względem wróżebnym. Ot, wzięto garść starych prac Royo, głównie z albumu Malefic. Dopasowano je w miarę możliwości do znaczeń kart i sprzedawano na fali popularności tego rysownika.

Stara wersja Black Tarot od Fourniera.

Bardzo narzekano na brak ilustrowanych Małych Arkan – blotki były w stylu marsylskim, czyli miały po prostu symbole Mieczy, Denarów itd. Żadnych dodatkowych obrazków pomagających zapamiętać znaczenie. Oczywiście twórczość Royo przyciąga wzrok, więc talia znalazła swoich nabywców i była sprzedawana wiele lat nawet w Polsce.

W anglojęzycznej broszurce, która była dołączana do talii można było znaleźć mniej więcej takie ostrzeżenie:

„Nie angażuj się w tego Tarota, jeśli chcesz wiedzieć tylko o dobrych rzeczach i odgadywać wydarzenia zewnętrzne i materialne. Black Tarot wywleka najmroczniejsze strony, w których pokazuje się nasze własne „ja” i jego ukryte demony, Piękną i Bestię (i nie mówimy o filmie Disneya), których nosimy w środku. ”

Z tą Piękną i Bestią jest o tyle ciekawe, że w talii znajdziemy karty z ilustracjami z tym motywem (przepuszczonym przez umysł i ołówek Royo) i możemy wypatrzyć dziewczęta omdlewające w ramionach potworów.

Kontrakt z Fournierem po jakimś czasie wygasł i talią zainteresowało się inne wielkie wydawnictwo, Lo Scarabeo. Znalazłam na forum Aeclectic wypowiedź wyglądającą na słowa (chyba?) pracownika Lo Scarabeo. Pisał, że „‚Black Tarot’ nie będzie już więcej produkowany przez Fourniera. Lo Scarabeo sprawdzało jakie są możliwości zostania współwydawcą, ale Fournier nie był w ogóle już zainteresowany tymi kartami i odprawił Lo Scarabeo z kwitkiem. LS skontaktowało się więc bezpośrednio z agentem Luisa Royo. Zamiast zżynać talię jak leci, Lo Scarabeo usiadło i trochę pozmieniało talię. Karty są większe, skany dużo lepszej jakości, zilustrowano też wszystkie 78 kart. Po za tym dokonano garść mniejszych korekt.”

Koniec cytatu, oryginalną wypowiedź można znaleźć tutaj: źródło. Podobną informację można też znaleźć w broszurce dołączanej do talii.

Lo Scarabeo zaopiekowało się tym nieco potwornym dzieckiem Royo i Fourniera. Dobrze się stało, bo LS zrobiło z niego dużo ładniejszą talię. Wydali ją pod zmienioną nazwą jako „Dark Tarot” w 2012. Po tylu latach mieli więcej materiału w postaci rysunków Royo, dzięki czemu udało się trochę lepiej wpasować w znaczenia Tarota. Ale umówmy się – czasami trzeba użyć wyobraźni by powiązać obrazek ze znaczeniem.

Dark Tarot

Dark Tarot. Widać zilustrowaną 5 i 4 Mieczy.

Mi ta odświeżona wersja nawet przypadła do gustu i zjawiła się u mnie w domu, dodatkowo skusiły mnie ilustrowane MA. Chciałam coś z wampirami, ale albo nic mi się nie podobało, albo nie jest dostępne w Polsce. W wielu obrazkach dostrzegłam intrygujące skojarzenia z Tarotowym znaczeniem. Są naprawdę ciekawie dopasowane, ale przy niektórych nie wiadomo o co chodzi. Tak jakby twórcy nie mając pomysłu na kartę dawali po prostu ładną babeczkę i tyle. Sens widać dopiero po przeczytaniu dołączonej książeczki, w której znaczenia kart są inne od standardowych w RW. Na pewno nie jest to talia dla początkujących Tarocistów, ma swoją własną symbolikę, jest takim alternatywnym Tarotem.

No, i może jeszcze król Denarów jest trochę szokujący. Nie wiem czemu LS nie mogło tej karty zmienić. Mam skojarzenia z młodą dziewczyną oraz starym i obleśnym, ale bogatym sponsorem, takiemu, co wszystko wolno – to dość pesymistyczna interpretacja „Pięknej i Bestii” oraz Króla Denarów…. Ale może właśnie o to chodziło z tym wywlekaniem mrocznych stron.

Labyrinth Tarot

Fournier zaniechał drukowania „Black Tarot”, ale od 2004 roku mają w produkcji przepiękny „Labyrinth Tarot” – nie tylko pod względem rysunków, ale też wydania. Na skanach w internecie tego nie widać, ale karty są drukowane na papierze pokrytym lśniącą, złoto-miedzianą farbą. Jest to talia szczególna w dorobku Royo. Jest jedyną, do której usiadł i narysował ją od zera z myślą o Tarocie. Posiada trochę smaczków, ale zasadniczo jest to standardowa talia Tarota w stylu marsylskim, nie odbiegająca swoimi znaczeniami za bardzo od znanego kanonu. Podobno główną inspiracją był Tarot Marsylski z 1736 roku.

Karty są trochę przyjaźniejsze w odbiorze od talii Black/Dark. Są bardzo nastrojowe. Wielkie Arkana utrzymane są w monochromatycznych odcieniach sepii, a postaci zdają się wędrować przez nieco pusty, zawieszony w czasie i przestrzeni świat. Małe Arkana mają dość nietypowe kolory: czerwień jest dla Kielichów a Buławy są z jakiegoś powodu zielone. Denary i Miecze zostały po staremu, czyli są malowane na złoto i niebiesko. Giermkowie są tutaj kobietami i występują pod nazwą „jack”, czyli walet.

Labirynt Tarot

Labyrinth Tarot.

Każda karta została oznaczona dodatkowymi symbolami. Chciałam ten wpis uzupełnić o dość szczegółową analizę tych symboli, ale temat mnie trochę przerósł. Przepraszam. Chodzi mi o związki poszczególnych Arkan z symbolami astrologicznymi. Jest to coś, o którą pytają nabywcy Labyrinth – zarówno na polskich jak i zagranicznych forach.

W 2005 roku został wydany ładny album, w którym znajdują się wysokiej jakości przedruki kart oraz krótkie opisy. Trafiłam na jakąś aukcję na chińskiej stronie i znalazłam trochę skanów z tej książki – prezentuję je niżej. Są tutaj wzmianki o symbolach oraz znakach Zodiaku – dlaczego jednak były wybrane takie a nie inne? Być może w tej książce znajduje się podana wprost informacja o dokładnym źródle, z którego korzystał Royo. Chętnie bym to sprawdziła, niestety nie mam dostępu do tej publikacji. Pada w niej też trochę fajnych opisów: przy karcie Świata znajdujemy wzmiankę, że postać na niej jest tancerką a jej ruchy są związane z okultystyczną, indyjską inicjacją Shivy. Siła ma natomiast nawiązania do greckiej nimfy Kyrene, która pilnowała trzody ojca i gołymi rękoma ochroniła ją przed lwem.

We wstępie znajdziemy wzmiankę o talii Oswald Wirth jako jednym ze źródeł inspiracji. Oswald Wirth posiada co prawda oznaczenia liter hebrajskich, ale nie ma żadnych znaków astrologicznych.

Jedyne co mi zostało, to zajrzeć do innych książek i pokopać w sieci. Trafiłam na tabele które trochę mi wyjaśniły sprawy, ale nie wszystko mi się na razie zgadza.

Na każdej karcie w Labyrinth widnieje symbole żywiołów. Są na Wielkich Arkanach i oczywiście Małych Arkanach. MA są łatwe do zrozumienia pod tym względem: trzy zawijaski są na kartach związanych z wodą (Kielichy), pojedyncza fala to powietrze (Miecze), coś, co wygląda trochę jak zamkowe blanki to ziemia (Denary), zygzak jest dla ognia (Buławy).

Znaki na Labyrinth Tarot

Znaki i symbole na Labyrinth Tarot.

Drugą sprawą są litery hebrajskie, związane z tak zwanym systemem gematrii. Każdej literze hebrajskiej przypisana jest pewna wartość, liczba. W omawianej talii funkcjonują po prostu jako jeszcze jedna numeracja kart. Do karty numer 10 (Koło Fortuny) dodatkowej numeracji nie ma, bo jest taka sama jak u nas. Dopiero karta 11 (Siła) powinna mieć numer 20, ale najwidoczniej Royo gdzieś przeoczył ten szczegół i liczby na tej karcie nie dopisał. Jeśli obejrzycie tę talię, to zauważycie dodatkowe liczby arabskie od karty numer 13 (Wisielec). I tak Wisielec ma liczbę 30, Śmierć 40 i tak dalej, aż do karty świata z numerem 400. Można to dokładniej zrozumieć dzięki tabelkom hebrajskiego alfabetu:

Gematria

Hebrajskie litery i przypisane im liczby. 

Kolejną rzeczą są symbole astrologiczne: jeden, dwa a czasem nawet trzy dla każdej karty. Sporo z tych symboli zgadza się z artykułami i tabelami, które znalazłam, jednak nie mam pojęcia skąd Royo wytrzasnął niektóre z nich, albo dlaczego na niektórych kartach są zupełnie inne. Jeśli się dowiem, postaram się skrobnąć parę słów na ten temat i skorygować wpis. Tarot w późniejszych wiekach był mocno analizowany i systematyzowany pod kątem magicznych znaczeń, mistycy dopatrywali się w Arkanach związku z kabalistycznym Drzewem Życia, Sefirotami, astrologią… Niestety zrozumienie tego wymaga poświęcenia sporo czasu.

Litery hebrajskie i związek z arkanami

Przykład powiązań Wielkich Arkan z literami hebrajskimi i znakami Zodiaku.

I-Ching Dead Moon

W 2009 roku Royo razem z synem namalował prace do kolejnego albumu, „Dead Moon”. Na 128 stron zawiera ilustracje, które układają się w fantastyczną historię o wielkiej miłości i brutalnym starciu dwójki bohaterów – Luny i Marte. Pochodzą z dwóch rywalizujących ze sobą rodzin. Rodziny te rządzą miastem ze swych warownych zamków. Oba klany cierpią z powodu niesnasek. Gwałtowna i romantyczna historia prowadzi do apokalipsy, i rozgrywa się w tragicznym świecie łączącym azjatyckie i gotyckie motywy, przypominającym trochę Sodomę.  Kilka lat później zostaje wydany dalszy ciąg tej historii, o prostym tytule „Dead Moon: Epilogue”. Skupia się na postaci Martwego Księżyca, który przyłącza się do Luny i Martego. Martwego Księżyca czeka nieunikniony koniec. Epilog z jego udziałem pokazuje krwawą historię miasta, mieszkańców, tyranów rządzących z wrogością, oraz miłość i jednocześnie nienawiść między bohaterami tej legendy.

Po pierwszym albumie (zdaje się w 2010 roku) Fournier wydaje talię do I-Ching z ilustracjami z Dead Moon. Wybór dość zrozumiały, biorąc pod uwagę, że I-Ching to system wróżebny pochodzący z Chin, a historia zdecydowanie ma azjatycki klimat. Karty są naprawdę ładne, nie aż tak mroczne jak poprzednie talie Royo. Jak na niego jest tutaj sporo jasnych kolorów, szarości i mlecznej bieli. Przyodziewek z damskich postaci też nie jest już tak uparcie zrywany.

Dead Moon I Ching

Karty do I-Ching.

Niestety nie mam pojęcia jak ilustracje się mają do znaczeń I-Ching. Mam na półce chyba najbardziej klasyczną publikację w języku zachodnim dotyczącym I-Ching, autorstwa Richarda Wilhelma. Po krótkim okresie zainteresowania trzymam ją dziś raczej kolekcjonersko i karty bazujące na nim nie zbudzają we mnie większego zainteresowania, po za tym nie uważam ich za dobre medium dla tego systemu. 

W I-Ching za pomocą rzutów monetą lub patyczków wyznaczamy heksagram, znak złożony z sześciu linii. Mogą być one yang lub ying (oznacza się je linią prostą lub przerywaną) i mogą być zmienne lub nie. Jeśli jakaś linia się zmienia, to zostawiamy pierwszy heksagram, ale musimy narysować sobie obok drugi, a tę linię (lub więcej linii) narysować jako przeciwstawną. Wychodzą nam dzięki temu dwa różne heksagramy. W tym systemie jak i filozofii Wschodu bardzo ważne było uwzględnienie zmiany (dlatego I-Ching nazywa się Księgą Przemian), a jaka to będzie zmiana i gdzie będzie zachodzić mówi nam właśnie linia zmienna – a może to być coś nawet tak subtelnego jak pogoda.

Linie w I Ching

Zdjęcie z książki do I Ching Richarda Wilhelma. Wartości rzutami monetą zostały przypisane do różnych linii. Korzysta się z takiej tabelki by wiedzieć jak ma wyglądać linia i kiedy jest ona zmienna.

Po narysowaniu heksagramów musimy otworzyć książkę i zagłębić się w klasyczne inskrypcje. Musimy przeczytać ogólne opisy heksagramów oraz szczegółowe wyjaśnienia, co znaczy, gdy jakaś konkretna linia w naszym heksagramie się zmienia. Teksty są niełatwe, często są nawiązaniami do chińskich sposobów rządzenia państwem, prowadzenia wojny, odnoszą się do wartości konfucjańskich i są pełne literackich alegorii (polecam się zaopatrzyć w słownik symboli chińskich Wolframa Eberharda, gdyż czasami opisy mówią nagle o np. zwierzętach i warto wiedzieć co one symbolizowały dla Chińczyków).

Przykład linii w I Ching

Przykładowa strona z analizą zmiennych linii w heksagramie 11 T’ai („Pokój”).

Co lepsi w tym systemie potrafią analizować heksagramy bez książki, w bardziej matematyczno-logiczny sposób, ale wymaga to bardzo dogłębnego zrozumienia I-Ching. Dla przykładu poszczególne kreski symbolizują układ społeczeństwa chińskiego (dolne kreski to Ziemia i najniższa klasa społeczna, górne kreski to cesarz i Niebiosa), a wzajemne relacje pomiędzy liniami i ich charakter mogą oznaczać konkretne osoby (łącznie z ich płcią) oraz wskazywać na zdarzenia.

I tutaj nasuwa się konkluzja, że jest to niewykonalne za pomocą kart do I-Ching, bo i tak skończy się książką. I-Ching jest jednak związany bardziej z analizą tekstu, wzajemnych korelacji między liniami, znajomością chińskiej symboliki i tak dalej. 

Co do kart to nawet nie do końca widzę w nich możliwość zastosowania ich jako sposobu losowania heksagramów. W teorii możemy sobie wyciągnąć dwie karty i różniące się linie uznać za zmienne. Ale w oryginalnym systemie jest szansa, że żadna z linii nie będzie się zmieniać i zostaniemy z jednym heksagramem, co również ma swoje głębokie znaczenie. Samo I-Ching nie ma niczego wspólnego z robieniem rozkładów i intuicyjnym odczytem ładnych obrazków. Przynajmniej nie dla mnie – to moja opinia.

Co nie zmienia faktu, że karty Dead Moon są ładne i nie obraziłabym się za nie w swojej kolekcji, ale pewnie to akurat nie nastąpi choćby z tej przyczyny, że Fournier niestety wycofał je ze sprzedaży.

Tarot Malefic Time

Ostatnia talia pochodzi z roku 2018, czyli jest to świeża rzecz, chociaż projekt „Malefic Time” wystartował dużo wcześniej. Royo ponownie podjął współpracę ze swoim synem (odnoszę wrażenie, że dobrze mu to robi. W rysunkach Royo jest jakiś powiew świeżości, są dużo jaśniejsze, a erotyka odrobinę ustępuje dobrej historii).

Talia była wydana jako jeden z miliona gadżetów z serii „Malefic Time”. Obejmowała trzy duże tomy składające się na pełną historię o podtytułach „Apocalypse”, „110 Katanas” oraz „Accelare”. Po za tym jest powieść, manga, album muzyczny, gry rpg, figurki… Można sobie nawet kupić miecz ze stali nierdzewnej!

Istnieje oficjalna strona internetowa tego projektu, którą można sobie zobaczyć TU. Polecam zajrzeć jeśli ktoś ma tę talię. Są tam opisy niektórych postaci oraz wyjaśnienie czym jest jeden z Mieczy pojawiający się na również kartach. Stety lub niestety, to kolejna talia w stylu marsylskim. Wydawcą jest Fournier.

Prezentacja kart z Malefic

Talia Malefic.

Fabuła „Malefic Time” to postapokaliptyczny thriller, pełen odniesień do mitologii i naszej historii. Główną postacią jest białowłosa Luz, znana później jako Malefic, anty-bohaterka która poszukuje własnej tożsamości. Historia rozgrywa się w roku 2038 w Nowym Jorku. Społeczeństwo cierpi z powodu skrajnej degeneracji, która zaczęła się kilkadziesiąt lat wcześniej i doprowadziła do upadku. Struktury państwowe już nie istnieją. Zniknęły rządy, media, rynek i jakakolwiek zgoda w społeczeństwie. Gdyby opisać to w kategoriach biblijnych, jest to czas apokalipsy, koniec świata. Powodem nie był zewnętrzny kataklizm, ale zgnilizna ludzkiej egzystencji.

Plac Centralny z albumu Malefic Time

Plac Centralny. Jedna z ilustracji z albumu.

Apokalipsa była przepowiedziana już wcześniej. Jej opisy odpowiadają końcu Wieku Ryb, zdominowanym przez teocentryzm, konflikt i zewnętrzną, sztywną władzę nad jednostką. Jest to jednocześnie początek Ery Wodnika, która powinna charakteryzować się duchowym rozwojem człowieka, powrotem do wnętrza i wyzwoleniem społeczeństwa poprzez odzyskanie naturalnych wartości. Oznacza to, że nie jest to ostateczny kres wszystkiego, tylko koniec cyklu i początek kolejnego. Ostrzeżenia przed nim były w całej historii i w wielu kulturach, tekstach i filozofiach.

Karta Świata w talii Malefic

Karta Świata w Malefic Tarot.

Na tym chaosie pojawiają się dwie frakcje. Poza zajmowaniem się rozstrzyganiem własnych konfliktów rodowych obie grupy snują własne plany wobec najbliższej przyszłości społeczeństwa ludzkiego. Są to rody Niebian oraz Upadłych.

Obie grupy reprezentują radykalnie odmienne poglądy na istnienie, nie tylko człowieka, ale też wartości, na których to istnienie powinno się zasadzać. Obie siły na przestrzeni wieków interweniowały w sprawy ludzi i zrobią to również podczas obecnej katastrofy. Jeśli trzeba – dużo mniej subtelnie niż wcześniej.

Co do tytułowego Miecza Malefic (Luz przejmuje później od niego imię), to opis mówi że był użyty przez Lucyfera przeciwko Bogu Słońca podczas buntu, który wybuchł za sprawą wyznawców Lilith. Symbolizuje zmiany, bunt przeciwko stagnacji. Każda część miecza ma swoją symbolikę i posłużyła za symbole wielu religii i kultur. Miecz był często gubiony, ale gdy był tylko potrzebny, pojawiał się znowu, jakby miał jakąś świadomość tego co się dzieje. Luz musi go odnaleźć, inaczej nie będzie mogła spełnić swojego przeznaczenia, a bez Luz miecz nie może wypełnić swojego.

Luz jako Królowa Mieczy

Luz jako Królowa Mieczy, dzierżąca Malefic.

Ludzki szkielet na rękojeści miecza symbolizuje odrodzenie człowieka, odkupionego przez śmierć. Uchwyt uzupełnia osiem wężowych głów, symboli mądrości. Jednocześnie są to sztylety obosieczne o różnych kształtach i rozmiarach. Dwa ze sztyletów tworzą proste jelce wystające z trzonka. Głowica jest szkieletową głową bestii, której dwa zgięte rogi wystają jak u barana. Jest to zwierzęca czaszka Baphometa, i łączy połączenie mądrości Wschodu i Zachodu, jak wierzyli Templariusze. Głowica Malefic przedstawia połączenie męskiej i żeńskiej zasady,  męskiej zdolności do zapładniania i płodność Wielkiej Bogini.

As Mieczy w tarocie malefic

Miecz Malefic jako As Mieczy.

Uważam, że na swój sposób jest to chyba najciekawsza talia sygnowana nazwiskiem Royo, nawet jeśli to tylko jeden z wielu gadżetów do kupienia w związku z serią. Osadzona jest na pesymistycznym, ale też prawdziwym komentarzu naszego świata i pełna jest swojej własnej, wewnętrznej symboliki niezwiązanej z Tarotem. Po choćby ogólnym zapoznaniem się z fabułą zaczyna być nawet zrozumiała – obdarta trochę z przykurzonego, renesansowego sposobu ilustrowania opowiada o naszym, współczesnym świecie i trawiących nas problemach, pozwalając jednocześnie na pragnienie, by to wszystko miało jakiś sens i mistyczny wymiar.

Strona internetowa Malefic ma nawet pewien smaczek – licznik odliczający czas pozostały do roku 2038. Data brzmi futurystycznie, ale to już za kilkanaście lat. Notka była pisana podczas pandemii koronawirusa, która na pewno pociągnie za sobą w najbliższych miesiącach ogromne konsekwencje. Wielu zastanawia się, jak będzie wyglądał ten nowy świat, który wyłoni się z pandemicznego chaosu. Talia ta wydaje się na dziś najbardziej akuratna.

Troszkę teraz żałuję, że to nie ją właśnie kupiłam zamiast „Dark Tarot”, i jednocześnie czuję się zachęcona do poznania całej fabuły w „Malefic Time”. Znając mnie, pewnie jednak i tych kart się dorobię, zwłaszcza, że ja naprawdę lubię Royo. Oraz temat postapo i dystopii.

Na koniec podlinkowuję jeszcze album muzyczny „Malefic Time: Apocalypse”, nagrany przez hiszpański zespół Avalanch. Teksty opowiadają oczywiście o wydarzeniach rozgrywających się w świecie wymyślonym przez Royo. Heavy metal, jakby ktoś zastanawiał się czy kliknąć.

Tym akcentem kończę wpis. Życzę Wam zdrowia i wszystkiego dobrego.